Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

po połowach marlina

Pisałam już o Zanzibarze, ale... jest jedno zdjęcie, które darzę szczególnym sentymentem. Chodząc po plaży i zaglądając w każdy kąt udało mi się zaobserwować pewną sytuację. Pewien człowiek złowił wielkiego marlina, którego zamierzał następnie sprzedać na codziennym targu rybnym. Ryba była tak wielka, że ledwo ją ciągnął po piasku. Zastanawiałam się jak długo  musiał z nią walczyć, żeby ją wyciągnąć z wody, czy ktoś mu pomagał, czy może jest już tak wprawnym rybakiem jak Santiago z powieści Ernesta Hemingwaya "Stary człowiek i morze".

 Udało mi się uwiecznić licytację marlina. 



niedziela, 22 lutego 2015

A na plażach Zanzibaru...

W grudniu 2011 r. pojechałam z przyjaciółmi na wyprawę do Kenii i Tanzanii, uwieńczeniem trudnych warunków podczas pobytu w Ngorongoro i Serengeti  był odpoczynek na wyspie Zanzibar. Zanzibar słynie ze wspaniałych przypraw, pięknego koloru Oceanu Indyjskiego.
Na wyspie istnieją liczne plantacje goździkowca i palmy kokosowej, które są głównymi towarami eksportowanymi z wyspy. Wyspa ma też swoja czarną kartę w historii. W XVII w. wyspa stała się głównym punktem wywozu niewolników pojmanych we Wschodniej Afryce.
Bardzo dobrze rozwinięte tu jest tradycyjne rybołóstwo. Rybak sam zwykle robi swoją łódź zwaną dhow. Dhow jest bardzo wąska, robi się ją z drzewa mango, gdyż to drzewo jest najmocniejsze i najtrwalsze. Rybacy wracający z połowów zwykle około godziny 16 spotykają się na targu rybnym, gdzie licytują złowione przez siebie ryby, które następnie lądują na stołach najdrożych hoteli na wyspie.
My, że mieszkaliśmy u Aliego mogliśmy sami złowić sobie ryby i poprosić kucharkę o jej przygotowanie. Jednego dnia wybraliśmy się w rejs właśnie na dhow. Jest to łódka bardzo wąska i niewygodna, z jednym żaglem. Podczas, gdy mijaliśmy turystów na nowoczesnych łodziach z silnikiem nasza była napędzana siłami wiatru. Nikomu z nas nie udało się niestety złapać dużej ryby, ale nasz towarzysz, który był też naszym kapitanem złowił pięknego red snappera. W podziękowaniu za całodzienny rejs podarował nam go. To była najlepsza kolacja jaką kiedykolwiek miałam okazję jeść.
















czwartek, 11 grudnia 2014

Masajowie

„Ojcze-Matko Ziemio,
Modlimy się do Ciebie o wschodzie słońca i o zachodzie,
żebyś nie porzuciła swego uświęconego obowiązku
pokrzepiania nas przy życiu.
Woda, która studzi nasze pragnienie,
Powietrze, którym oddychamy,
Drzewa, dające cień,
I zwierzyna, która jest nam kompanem,
Wszystko to nadaje sens życiu
I dopełnia stworzenie.
My, dzieci Ziemi, modlimy się o mądrość,
Byśmy w zamian dobrze strzegli tych cennych darów
Dla nas i naszych nienarodzonych pokoleń.
Bo jeśli nie zdołamy ochronić tych zasobów,
Wątpliwą będzie mądrość człowieka nad resztą zwierząt.
Co więcej, jeśli nie zdołamy ochronić Przyrody
Nie zdołamy ochronić nas samych i przyszłych pokoleń
Które przyjdą po nas.”
Modlitwa Masajów


Jak mawiają sami Masajowie, ich życie jest życiem w zgodzie z naturą, Naród ten od wieków żyje w harmonii bogatych ekosystemów Afryki Wschodniej. Jak sami mawiają od wieków dzielą ziemię wraz z słoniami, żyrafami, nosorożcami, i innymi dzikimi majestatycznymi zwierzętami i postrzegają siebie jako strażników tej ziemi, która jest dla nich jest świętą żywą istotą. Jak mawiają Ziemia zawiera historię, jest strażnikiem pamięci i
kultury, i „obrońcą kości naszych przodków”.
 Masajowie wierzą, że ziemia została powierzona żyjących na przechowanie, aby być przekazywana następnym pokoleniom.
Europejscy kolonialiści podzielili ziemię Masajów na brytyjską Kenię i niemiecką Tanganikę. Obydwa mocarstwa wdrożyły politykę alienacji gruntów i zagłady kultury przeciwko Masajom. Kiedy w Kenii i Tanzanii proklamowano niepodległość na początku lat 60-tych, nowe państwa afrykańskie odziedziczył te zasady od swoich kolonialnych poprzedników.

niepowodzeniem i Masajowie kontynuują odwieczne zwyczaje. Cykl roczny wciąż uzależniony jest od pory suchej i deszczowej, a raczej od stanu pastwisk, natomiast cykl
dnia wyznaczany jest przez słońce i czynności związane z wypasem. 

Tradycyjni pasterze do dziś nie posiadają zegarków ani kalendarzy. Inwentarz żywy pełni również rolę środka płatności. Zapłatą za narzeczoną oraz odszkodowaniem za popełnione przewinienia jest właśnie bydło.


Masajowie opanowali doskonale sztukę ziołolecznictwa oraz leczenia drobnych schorzeń. Wiedzieli jak uchronić zwierzęta przed zaraza bydlęcą, na długo przed Europejczykami. Znali również zaczątki szczepionki przeciwko osie i wiedzieli, że ukąszenie moskita powoduje malarię, podczas gdy biali budowniczy Kanału Sueskiego umierali na "nieznaną febrę".
Masajowie byli systematycznie przemieszczani poza ich tradycyjne ziemie w wyniku rozwoju gospodarczego, i nieodpowiedzialnej turystyki na dużą skalę oraz innych działań, które niszczą siedliska dzikiej przyrody. Rządy Tanzanii i Kenii próbowały zachęcić Masajów do porzucenia ich półkoczowniczego trybu życia, jednak próba zakończyła się niepowodzeniem i Masajowie kontynuują odwieczne zwyczaje.
Cykl roczny wciąż uzależniony jest od pory suchej i deszczowej, a raczej od stanu pastwisk, natomiast cykl dnia wyznaczany jest przez słońce i czynności związane z wypasem. Tradycyjni pasterze do dziś nie posiadają zegarków ani kalendarzy. Inwentarz żywy pełni również rolę środka płatności. Zapłatą za narzeczoną oraz odszkodowaniem za popełnione przewinienia jest właśnie bydło.




Masajowie opanowali doskonale sztukę ziołolecznictwa oraz leczenia drobnych schorzeń. Wiedzieli jak uchronić zwierzęta przed zaraza bydlęcą, na długo przed Europejczykami. Znali również zaczątki szczepionki przeciwko osie i wiedzieli, że ukąszenie moskita powoduje malarię, podczas gdy biali budowniczy Kanału Sueskiego umierali na "nieznaną febrę".